Magda (34), Kraków. Praca, dojazdy, zakupy, czasem późna kolacja. Nie mówiła o „wielkim tyciu”. Raczej o tym, że z miesiąca na miesiąc ubrania robiły się mniej wygodne, a ona nie miała siły zaczynać kolejnej „idealnej” diety.
Jej zdanie było proste:
„Ja mogę robić rzeczy umiarkowanie. Ale jak coś wymaga 100% kontroli — to wiem, że odpadnę po tygodniu”.
To jest klucz. Większość planów nie przegrywa dlatego, że są złe. Przegrywa dlatego, że nie pasują do życia.